Narzędzia

Dupliker treści


Wczoraj na facebooku pojawił się wpis w profilu serwisu webpozycja.pl (korzystam z niego w celu sprawdzania pozycji swoich stron na konkretne słowa kluczowe) informujący o tym, że strona matka tego serwisu wypuściła nowe narzędzie o nazwie dupliker. Dupliker, jest to nowe narzędzie, dzięki któremu posiadany tekst np. artykuł jesteśmy w stanie przerobić na wiele innych podobnych, ale jednak różniących się kopii. Kopie tekstów są w pewnym stopniu do siebie podobne i tak naprawdę od użytkownika narzędzia w dużej mierze zależy to, czy nowe teksty będą traktowane przez google jako duplicate content, czy nie. Czy moderatorzy precli uznają tekst za zduplikowany, czy nie. To jest główny cel, dla którego powstają takie narzędzia jak dupliker, czy wspomniany kiedyś przeze mnie Leniviec, który nawiasem mówiąc w tych samych celach używam czasem do tej pory.

Porównując Lenivca i Duplikera możemy zwrócić uwagę głównie na zdecydowanie mniejsze możliwości nowego narzędzia. Jest to w zasadzie mini wersja narzędzia, które być może kiedyś urośnie do rangi konkurencji dla chociażby wspomnianego już Lenivca. Kiedyś, ale jeszcze nie teraz. Być może z tego też powodu, projektanci zdecydowali się na udostępnienie narzędzia za darmo (przynajmniej na razie). Tak, z duplikera można korzystać bez wydawania złotówki, jednak po samej informacji z facebooka widać, że autorzy liczą na feedback, dzięki któremu będą mogli w przyszłości rozwijać narzędzie, co mi osobiście odpowiada. Nie widzę powodu aby nie płacić za narzędzie, które odwala za nas kupę roboty, o ile robi to dobrze ;). W tej wersji Dupliker jeszcze jednak za mało oferuje, aby móc zagrozić bardziej znanemu konkurentowi i aby móc na siebie zarabiać, a co oferuje?

Rejestrować się, czy się nie rejestrować?

Z Duplikera możemy korzystać bez opłat, a nawet bez zakładania konta. Brak konta ogranicza w pewnym stopniu to, co za pomocą narzędzia jesteśmy w stanie z danym tekstem zrobić. Jak możemy przeczytać na stronie z formularzem rejestracji, założenie konta wpłynie na:

  • Usunięcie limitu 1000 słów – Moim zdaniem, 1000 słów to i tak dużo, stąd wiele osób powinno być usatysfakcjonowanych z narzędzia nawet bez zdejmowania limitu
  • Możliwość dostępu do wszystkich tekstów nad którymi się pracowało – Zawsze możemy tworzyć kopie artykułów u siebie na dysku, ale mając taką możliwość, zachęcam jednak do jej wykorzystania
  • Możliwość dostępu do kopii zapasowych – W zasadzie uzupełnienie powyższego, również może okazać się przydatne

Możliwości

Samo narzędzie jest dość intuicyjne i pozbawione wodotrysków, w związku z czym dość szybko możemy zacząć naszą zabawę… Niestety o ile szybko ją zaczniemy, o tyle też i szybko ją pewnie skończymy z uwagi na wspomniane niewielkie jeszcze możliwości narzędzia. Możemy ustawić intensywność zmian w tekście, funkcji używanej przy automatycznym duplikowaniu treści. Możemy też, a w zasadzie powinniśmy własnoręcznie, po naciśnięciu lewego przycisku myszy na dany wyraz, wybrać jego synonim (automat tworzy mało sensowne teksty, stąd praca manualna wskazana) . Nie spodziewałem się jednak, że polecenie to działa na zasadzie zamiany. Nie ma dopisywania słów, korzystania z nawiasów klamrowych i całego tego mięsa, które powodowało, że narzędzia typu Leniviec czy The Best Spinner (narzędzie do anglojęzycznych tekstów) stały się niezbędne przy Article Marketingu.

Narzędzie posiada opcje sprawdzania unikalności tekstu, jednak akurat ten element jest średnio intuicyjny. Komunikaty typu „Unikalność tekstu to: 0/3”, czy „Tekst jest w całości unikalny” dość słabo informują o faktycznej ocenie porównawczej dwóch artykułów, ja przynajmniej nie znalazłem odniesienia do swoich zmian. Możemy też skorzystać z bazy synonimów, co jest raczej niewielkim bonusem.

Podsumowanie

Dupliker nie jest narzędziem niezbędnym. Może okazać się pomocnym przy potrzebie stworzenia pojedynczych kopii tekstów, ale niestety niewielkie możliwości nie pozwalają powiedzieć cieplejszego słowa o tym narzędziu. Warto pamiętać, że Dupliker jest darmowy, że to prawdopodobnie wersja beta (chociaż nigdzie takiego określenia nie odnalazłem na stronie), zaś autorzy są otwarci na opinie i podpowiedzi. Cóż, zobaczymy, może warto będzie kiedyś jeszcze wspomnieć o Duplikerze, czego autorom życzę.

ps. Czy udało wam się usunąć konto z serwisu? ;-)


View Comments
There are currently no comments.